Wystarczy pierwsza lepsza analiza rynku wydawniczego, by stwierdzić, że sprzedaż książek maleje, autorzy na nich nie zarabiają, a wydawanie książek po prostu się nie opłaca.

I to wszystko jest prawdą. Prawdą jest również w to, że widząc takie wnioski, łatwo stwierdzić, że wydawanie własnej książki jest czystym szaleństwem, którego jak najszybciej należy zaniechać. A tak do końca nie jest. Niemniej jednak warto być świadomym kilku faktów, które pozwalają rozeznać się w specyfice rynku, na którym jako autorom przyjdzie nam działać.

  •  3% – średnio tyle wartości okładkowej książki stanowi wynagrodzenie autora

Nietrudno policzyć, że w przypadku książki wydanej tradycyjnie we współpracy z wydawnictwem, która będzie kosztować przykładowo 26 złotych, do autora trafi 0,78 groszy. Przy założeniu, że sprzedanych zostanie 3000 egzemplarzy autor otrzyma 2340 zł… Zupełnie inaczej rzecz ma się w przypadku self-publishingu, w którym dzięki pominięciu rozbudowanego łańcucha dystrybucji i pośredników, po odjęciu kosztów druku oraz działań marketingowych, autor może liczyć na znacznie większe zyski.

  •  Branża wydawnicza jest jedyną, w której produkt bywa przeceniony tuż po  premierze

Na przekór wszelkim regułom marketingowym książka, która jeszcze na dobre nie zacznie się sprzedawać często bywa już porządnie przeceniona. Rynek wydawniczy ze szczególnym upodobaniem wdraża strategie cenowe, a książka w kilka tygodni po swojej premierze może być sprzedawana za połowę swojej ceny. Maleją marże, maleją zyski, a autor nie ma na to żadnego wpływu. Jeśli jego książka nie sprzeda się szybko w dużym nakładzie, podzieli los innych pozycji przecenionych w koszach supermarketów. Decydując się na self-publishing możemy zachować pełną kontrolę nad strategią cenową książki, a także pozwolić sobie na strategię powolnego, ale systematycznego wzrostu wolumenu sprzedaży.

  •  3000 egzemplarzy – sprzedanie takiego nakładu można uznać za sukces wydawniczy

Średni nakład książki w Polsce w 2014 roku wyniósł 3236 egzemplarzy. Jaki nakład jesteśmy więc w stanie sprzedać bez wsparcia wydawnictwa? To zależy. Dla jednych sukcesem będzie 100 dla innych właśnie owe 3000 egzemplarzy. Ale dla porównania Michał Szafrański, autor bloga jakoszczedzacpieniadze.pl, który  w modelu self-publishingowym wydał swoją książkę „Finansowy Ninja”,  sprzedał nakład 30 000 egzemplarzy! Oczywiście jest to rekordowy wynik będący rezultatem wielu zmiennych, w tym ogromnej, zaangażowanej społeczności, którą zbudował wokół swojego bloga Michał.

  • Wydawnictwa nie biorą odpowiedzialności za poziom sprzedaży

Standardem na rynku wydawniczym jest rozliczanie autorów w zależności od liczby sprzedanych egzemplarzy, choć w praktyce prawie żadne wydawnictwo nie jest w stanie zagwarantować w umowie określonego poziomu sprzedaży. Autor nie ma pewności, jaki nakład zostanie sprzedany, a w konsekwencji ile zarobi na wydaniu książki, jednocześnie nie ma właściwie żadnego wpływu na sprzedaż.  Tymczasem większość osób, która posiada swoje społeczności, prowadzi aktywnie marketing swoich biznesów, będzie w stanie równie dobrze promować własny produkt, którym jest książka.  Często autorzy własnych publikacji są bardziej biegli w obszarze mediów społecznościowych i nowoczesnych technologii niż wydawnictwa, które niejednokrotnie dopiero odnajdują się w cyfrowej rzeczywistości. Autor ma również największą świadomość własnej grupy docelowej – będąc blisko własnych czytelników jest w stanie dużo skuteczniej promować oraz sprzedawać własną książkę, która dla wydawnictwa niestety, jest zawsze jedynie jedną z wielu.

  • W Polsce jest zarejestrowanych ponad 40 000 wydawnictw, ale jedynie 300 z nich koncentruje 98% rynku

Co więcej, 5 największych wydawców ma w swoich rękach około 40% rynku. Rynek należy więc do najsilniejszych graczy, ale to nie oznacza, że ci mniejsi, niezależni nie mają szans. Wręcz przeciwnie, przy założeniu, że zidentyfikują swoją niszę i zbudują swoje grono odbiorców, mogą doskonale odnaleźć się w rynkowej rzeczywistości.

  • Stawka podatku VAT na książki to 5%, ale e-booki dotyczy stawka 23%

To ciekawostka, bo w  Polsce książka tradycyjna jest traktowana jako towar, ale elektroniczna jako usługa. Dowód na to, że rzeczywistość prawna nie nadąża za tą technologiczną, ale jednocześnie również kwestia, którą należy uwzględnić w przypadku wydawania własnych publikacji w wersji elektronicznej.

  • Publikacje elektroniczne stanowią około 3% rynku wydawanych publikacji

Niewiele, choć wydawałoby się, że różnego rodzaju e-booki, audiobooki otaczają nas z każdej strony. To pokazuje jednoznacznie, jak duży potencjał rozwoju ma wciąż rynek publikacji elektronicznych.

  • Self-publishing miał się świetnie w XIX wieku!

Mickiewicz, Prus… mało kto wie, że swoje dzieła wydawali właśnie w modelu self-publishingowym – dopiero wówczas, gdy środki uzbierane od zainteresowanych czytelników pozwalały na wydanie publikacji. Ciekawostka dla tych, którzy sądzą, że self-publishing jest nowym zjawiskiem będącym konsekwencją cyfrowej rewolucji, dostępu do internetu i wywraca klasyczny model wydawniczy do góry nogami.

  • W 2015 roku książki wydane samodzielnie stanowiły 18% rynku wydawniczego w Polsce

Oznacza to, że rocznie około 7-8 tysięcy tytułów wydawanych jest samodzielnie przez autorów. Czy to dużo, czy mało? Można tę kwestię oceniać różnie. Jednak patrząc na rynek zachodnioeuropejski oraz USA, na których self-publishing jest dużo bardziej rozwinięty, można przypuszczać, że ten trend będzie się umacniać. Coraz częściej autorzy dostrzegają korzyści z posiadania pełnej kontroli nad procesem wydawniczym.

  • Sprzedaż książek spada z roku na rok, ale wyjątkiem jest literatura dziecięca

Kupujemy i czytamy coraz mniej książek, ale nie dotyczy to literatury dla najmłodszych. Jest to właściwie jedyny obszar rynku wydawniczego, którego wartość z roku na rok wzrasta, a książki są wciąż tym, czym chętnie obdarowujemy i otaczamy nasze dzieci.

Przydatne do pobrania:

Raport Instytutu Książki – Rynek Książki w Polsce
Raport Biblioteki Narodowej – Czytelnictwo w Polsce

Kurs dla autorów

Może ci się też spodobać

Napisz komentarz