Nieskrępowana wolność tworzenia i uskrzydlająca wena, to marzenie tych, którzy na co dzień chwytają za pióro – wiele więc łączy piszących z symbolicznym ptakiem. Czy dostrzegasz w tym autorskim stadzie osobnika takiego jak Ty?

Pterodaktyl szufladkowy – tworzący od przysłowiowego „zawsze” prehistoryczny gatunek, którego szuflady przepełnione są wszelakimi dziełami. Niechętny, by chwalić się własną twórczością, po cichu jednak marzy, by pewnego dnia ktoś odkrył archiwum notesów, kartek i plików, a wraz nimi jego ogromny talent. Czasem wystarcza mu po prostu marzenie o byciu pisarzem.

Kukułka – lotna w swej twórczości i dumna z potencjalnego dzieła. Przekonana, że wystarczy podrzucić owe twórcze jajo odpowiedniemu wydawcy, który w mig pozna się na jej wzniosłym talencie. Niestety, gdy tylko wraz kolejną wydawniczą odmową lub brakiem odpowiedzi nad jej głową zbierają się ciemne chmury, znacznie obniża twórcze loty i przestaje wierzyć w swoje dzieło.

Grzebiołka – skutecznie zbiera w twórczym gnieździe odpowiednie materiały. W końcu podstawa to dobre przygotowanie. Grzebie więc w książkach, grzebie w internecie i wciąż na nowo… rozgrzebuje swoje dzieło. Jej proces twórczy trwa miesiącami i mimo wzniosłych momentów weny, dzieło nigdy nie zostaje skończone. Wybrane osobniki grzebiołki mają też predyspozycje do rozgrzebywania zbyt wielu rzeczy naraz – i w pisaniu i w życiu. Piszą więc powieść i poradnik, a przy okazji i trzy wiersze. I mało prawdopodobne, że któreś skończą.

Cietrzew – uwielbia wić dzieła w swoim gnieździe i przekonany jest o ich wartości. Bądź co bądź, zna przecież również własną. Niestety wydawnictwa- sępy niekoniecznie bywają tego samego zdania, bezlitośnie polując na inne wydawnicze propozycje. Zacietrzewiony, w tej nierównej walce poszukuje więc innych ścieżek dla swojego gatunku. W końcu: „kto jak nie ja?”

Dziobak gwałtownik – gdy pojawia się wena, pisanie staje się jego śniadaniem i kolacją, a nad klawiaturą spędza bulimiczne godziny, tworząc kolejne i kolejne strony. A potem na długie tygodnie porzuca swoje dzieło pochłonięty innymi sprawami, bo jego, choć lotnej to gwałtownej naturze zupełnie brak systematyczności.

Pełzacz – pisze, pisze i pisze… Czasem wolniej, czasem szybciej. Czasem, gdy jest wena i czasem gdy jej nie ma. Bo pisanie dla pełzacza to proces. Powolny, czasem bolesny, ale z którego w końcu coś się na pewno wykluje. Niektóre osobniki regularnie zarywają noce, inne zdyscyplinowane wstają wcześnie rano, dopóty, aż dzieło nie będzie w pełni skończone. Gatunek niezwykle wytrwały i zdeterminowany, by dolecieć do celu.

Biegus zmienny – w twórczym locie szybko obiera cele, ale po drodze zdarza się tyyyyyyle innych rzeczy, że w sumie to wciąż nie ma możliwości, by dokończyć zaczęte dzieła. Rozpraszacze różnych gatunków bywają na niego skuteczną przynętą. Wystarczą ot, zwykłe SMS-y lub powiadomienia Facebooka, by skutecznie i gwałtownie zmienić kierunek jego twórczych lotów.

Dziwonia – Phi! I ona wydała książkę? I jemu się udało? Ja też pewnego dnia napiszę! Ale jaka korekta? Że to będzie trwać kilka tygodni? I co? Jaka dystrybucja? Dziwonię zadziwia wszystko w procesie wydawania książki, a wszystko przez to, że zupełnie bez rozeznania terenu uznaje, że dla jej gatunku to po prostu pestka.

Piecuszek – Napisał. Gotowe. Teraz z chęcią przytuliłby się w bezpiecznym gnieździe wydawnictwa lub ramionach doradcy. Byleby ktoś zaopiekował się jak należy stworzonym właśnie dziełem bez ewentualnego rynkowego uszczerbku i biznesowych konsekwencji. Bo piecuszek chciałby już znowu bezpiecznie,  wrócić do gniazda i  do pisania- nie dla niego rynkowe zawieruchy i marketingowe wyzwania. Bo w przeciwieństwie do pisania, ryzyko i walka nie leżą w jego naturze.

Kwiczoł – życie boli, pisanie jest trudne, a wokół same nieszczęścia i spiski. Bez układów się nie da, bez pieniędzy nie ma szans, a bez nazwiska z rodu największych, to już zupełnie nie ma co. Kwiczenie kwiczoła dotyczy różnych płaszczyzn życia, a cechą osobniczą jest to, że paradoksalnie gatunek ten z szarości życia czerpie sporo wartościowych, pisarskich inspiracji.

* całkowicie subiektywna klasyfikacja gatunków autorów, stworzona na podstawie obserwacji w twórczym terenie. Stworzona z totalnym przymrużeniem oka 😉 Zbieżność z nazwami ptaków nieprzypadkowa.

Może ci się też spodobać

6 komentarzy

  1. Marlena

    25 sierpnia 2017 at 13:54

    Ja nie piszę nic swojego, jednak gdybym pisała myślę, że na początku chciałabym aby mój tekst przeczytał ktoś, kto się na tym zna. Uzasadniona krytyka jak najbardziej na miejscu 🙂 Potrzebowałabym chyba kogoś kto mnie pokieruje krok po kroku: do kogo napisać, co napisać, jak zainteresować wydawnictwo moją książką. Aby do pierwszej, później może by poszło lepiej hi hi 🙂

  2. Paulina

    25 sierpnia 2017 at 23:36

    Ale pomysłowe! Bardzo fajnie się czytało. Ja jestem mieszanką wybuchową tych o to gatunków: Pterodaktyl szufladkowy, Dziobak gwałtownik, Pełzacz, Biegus zmienny. Może jakaś nazwa własna dla takiego odmiennego gatunku?
    Pozdrawiam

    1. Katarzyna

      26 sierpnia 2017 at 08:20

      Trzeba to koniecznie rozważyć 🙂

  3. Młoda Mama

    25 sierpnia 2017 at 23:38

    Kiedyś marzyłam, aby pisać książki o miłości i nawet parę razy próbowałam, ale nic z tego nie wyszło.

    Moim skromnym zdaniem aby zostać pisarzem lub napisać choćby jedną książkę trzeba mieć mega wielką wyobraźnie i lekkie pióro. ☺

    Pozdrawiam

  4. Agata

    26 sierpnia 2017 at 01:12

    Ja jestem czymś pomiędzy pterodaktylem szufladkowym, kukułką, dziobakiem gwałtownikiem a biegusem zmiennym 😀 Podobają mi się Twoje porównania 🙂

Napisz komentarz