Zapomnij, że jesteś wyjątkowy. Nie jesteś. I Twoja książka również nie jest. Jest podobna do setek innych książek pisanych przez przez setki podobnych ludzi, mających to samo marzenie. Albo więc przekonasz kogoś, kto otworzy Twojego maila, że to właśnie Ty zasługujesz na uwagę, albo przepadniesz.

Aby wydawać swoje książki stworzyłam wydawnictwo, które z założenia jest wydawnictwem self-publishingowym – poza własnymi nie wydaję więc publikacji innych autorów. Mimo to otrzymuję wiele wiadomości od osób, które chcą nawiązać współpracę z wydawcą – wiadomości, które bez wątpienia w identycznej formie trafiają również do innych wydawnictw. I wiecie co? Czytając je, w wielu przypadkach jestem pewna, że to po prostu nie może się udać…

“W załączniku przesyłam swoją książkę. Mam nadzieję, że spotka się z Państwa zainteresowaniem.”
“Czy bylibyście Państwo zainteresowani wydaniem mojej książki?”
” Mam nadzieję, że spodoba się Państwu moja książka, chciałbym ją wydać.”
“Zwracam się do Państwa z prośbą o zapoznanie z moim opowiadaniem. W załączniku zamieściłam kopię do odczytu w trzech rozszerzeniach.”

Co łączy te wiadomości? Przede wszystkim to, że są wyrazem oczekiwania, że wydawnictwo zaangażuje się w relację z Tobą bardziej niż Ty z wydawcą. A przecież to Tobie zależy na wydaniu książki! Wysyłając jedno ogólnikowe zdanie oczekujemy, że ktoś poświęci swój czas na to, by przeczytać kilkadziesiąt/kilkaset stron twórczości nikomu nieznanego autora. Takie “jednozdaniowe” wiadomości z propozycjami wydawniczymi są spotykane bardzo często. Co je wyróżnia? Dokładnie NIC. Nietrudno sobie wyobrazić, że takich wiadomości wydawca otrzymuje co najmniej kilkadziesiąt w miesiącu i niestety większość z nich pozostaje bez odpowiedzi.

Zawalcz o uwagę wydawcy!

W obecnych czasach natłoku informacji, kontaktów i braku czasu, musimy zawalczyć przede wszystkim o bycie zauważonym. Jaka wiadomość zachęci wydawcę, by w ogóle zajrzeć do załącznika? Ta, która się pod jakimś wyróżni! Prawda jest taka, że Twój mail jest czymś, co stanowi początek relacji z wydawcą, który zupełnie nie zna ani Ciebie ani Twojej twórczości. Dlaczego ma poświęcić czas właśnie dla Ciebie?

Pomyśl – w życiu chcemy poznawać osoby, które wydają nam się interesujące. Chcemy czytać to, co nas zaciekawi. Tak samo musimy myśleć pisząc do wydawnictwa!

Mówiąc wprost: Twoja wiadomość musi być co najmniej tak interesująca jak Twoja książka. Twoja wiadomość musi być JAKAŚ. Musi zaciekawiać. Bądź kreatywny. Pomysł, by oprócz książki załączyć jej krótką, atrakcyjną prezentację? Dlaczego nie? Prawda jest taka, że albo zawalczysz o uwagę wydawcy już na tym etapie, albo przepadniesz, a wraz z Tobą – Twoja publikacja.

Sprzedaj swoją książkę i siebie!

Nikt nie uwierzy w Twoją książkę bardziej niż Ty sam. Nie pisz więc: “mam nadzieję, że książka spotka się z Państwa zainteresowaniem”, pisz będąc pewnym jej wartości:- “Jestem przekonany, że książka zainteresuje Państwa czytelników”.  Ale udowodnij również dlaczego! Pokaż krótko, co wyróżnia Twoją książkę i dlaczego zasługuje na uwagę.

Udowodnij, że to, co przesyłasz jest wyjątkowe. Przedstaw ideę publikacji. Sprzedaj siebie jako autora – kupujemy nie tylko “książkę”, ale również człowieka, który za nią stoi.

Jeżeli piszesz bloga, masz własną społeczność chociażby na Facebooku, lub jesteś ekspertem w dziedzinie, w której napisałeś książkę – wspomnij o tym koniecznie. Jeżeli w kilku zdaniach zwartych w wiadomości zaciekawisz swoją osobą, stylem, treścią zwiększasz szansę, że wydawca zapozna się z Twoją książką. Mówiąc krótko: potraktuj swoją książkę jak produkt, który musisz sprzedać. Wydawnictwa w swoim działaniu kierują się kwestiami biznesowymi!

Zaangażuj się i pokaż to

Zawsze sprawdzaj wymagania wydawców, do których piszesz. Niektóre wydawnictwa oczekują jedynie fragmentu książki, inne – całości. Pokaż, że to, co przesyłasz jest zgodne z profilem danego wydawnictwa. I przede wszystkim – pisz do każdego wydawcy indywidualnie. Korespondencja seryjna, z ukrytym nadawcą, napisana “uniwersalnie” nigdy nie sprawi dobrego wrażenia.

Oczywistym jest, że propozycje wydawnicze wysyłane są do wielu wydawców, jednak nikt nie powinien mieć odczucia, że jest jednym z wielu adresatów tej samej korespondencji.

Pozostaw dobre wrażenie!

Wysyłając propozycje wydawnicze, przygotuj się na długie tygodnie oczekiwania na odpowiedź i to często tę odmowną. Jeśli w ogóle ją otrzymasz, to jest to naprawdę komfortowa sytuacja, bo w wielu przypadkach wydawnictwa pozostawiają propozycje wydawnicze bez odpowiedzi.

Ale jeśli już ktoś po stronie wydawcy poświęca czas,  by do nas napisać, niezależnie od tego, czy informacja jest dla nas pozytywna czy negatywna, warto to docenić i zwyczajnie “po ludzku” podziękować.

Dlaczego o tym piszę? Często da się odczuć, że autorzy traktują wydawnictwo jako narzędzie do realizacji swojego celu – jeśli otrzymują odmowę wydania książki, zupełnie nie przykładają wagi do tego, by pozostawić po sobie dobre wrażenie. Ja osobiście sama odpisuję wszystkim autorom, którzy przesyłają do mnie swoje wydawnicze propozycje – oczywiście nie jestem w stanie wydać ich książki, ale w każdej wiadomości wyjaśniam dlaczego i sugeruję, możliwość pomocy na wydawniczej ścieżce. Na niemal setkę autorów, którzy napisali – jedynie 3 osoby podziękowały za odpowiedź.

Więc, drodzy autorzy! Często w załącznikach Waszych maili są świetnie napisane książki, ale żeby ujrzały światło dzienne, niezbędna jest jeszcze dobrze napisana propozycja wydawnicza. Jeśli więc czujecie, że self-publishing nie jest dla Was i chcecie zainteresować swoją książką wydawnictwo, popracujcie nad nimi koniecznie!

 

 

 

Może ci się też spodobać

14 komentarzy

  1. Anna Kozakiewicz

    10 września 2017 at 11:09

    Interesująca perspektywa!!!

  2. Natalia

    10 września 2017 at 11:20

    Chyba najlepiej jest wydać własne wydawnictwo, by wydać swoją książkę. Albo wygrać w jakimś konkursie pisarskim.

    1. Katarzyna

      10 września 2017 at 11:28

      Każda opcja ma swoje plusy i minusy, ale na pewno wszystkie warto brać pod uwagę, jeżeli chcemy wydać swoją książkę. 🙂

    2. Fiamma

      23 kwietnia 2018 at 14:52

      konkurs to chyba najslabsza opcja !

      wydac ksiazke to nie problem w dzisiejszych czasach, wystarczy kilkanascie tysiecy, a wiec mozna wziac kredyt albo uskladac, zarobic…
      wiekszym wyzwaniem jest skuteczny marketing, a to juz sa znacznie wieksze koszty, nieraz dorownujace kosztowi druku.

  3. Magda

    10 września 2017 at 11:20

    Bardzo przydatny wpis! Dodam do zakładek, może się kiedyś przyda 🙂

    1. Katarzyna

      10 września 2017 at 11:27

      Świetnie! Mam nadzieję, że będzie pomocny 🙂

  4. Honorata

    10 września 2017 at 21:43

    Kiedyś miałam taką wizję, ale zagłębiając się w temat stwierdziłam, że nie warto.

    1. Katarzyna

      10 września 2017 at 21:47

      Nie warto wydawać książki w ogóle? Czy po prostu we współpracy z wydawnictwem?

      1. Honorata

        10 września 2017 at 21:51

        Nie warto realizować mojego pomysłu 🙂 A może warto, tylko strach zaryzykować 🙂

        1. Katarzyna

          10 września 2017 at 21:56

          Pomysły zawsze warto realizować 😉 Ale to prawda, że te wszystkie nasze wewnętrzne “strachy” czasem skutecznie nas przed tym powstrzymują.

  5. Fiamma

    23 kwietnia 2018 at 14:48

    Piszesz z punktu widzenia wydawcy, ktorym w zasadzie nie jestes – bo wydajesz wylacznie swoje ksiazki.

    Czy wczesniej pisalas do wydawnictw ? Jak konstruowalas maile ? Dlaczego nie zainteresowali sie Twoimi propozycjami (a moze tak ?-jesli ta, jak udalo Ci sie ich zainteresowac?).
    Skad sie wzial pomysl na wlasne wydawnictwo wydajace wylacznie TWOJA tworczosc ?

    1. Katarzyna

      23 kwietnia 2018 at 15:00

      Zgadzam się z tym całkowicie – piszę wyłącznie z mojego punktu widzenia jako potencjalnego wydawcy, do którego zwracają się autorzy i z punktu widzenia tego, co jako ten wydawca chciałabym otrzymać. Od samego początku zakładałam model self-publishingowy, na blogu pisałam szerzej dlaczego, ale głównym powodem było to, że zależało mi na tym, aby mieć wpływ na całokształt zarówno wyglądu książek jak i całej komunikacji z czytelnikami. Po naprawdę głębokim rozeznaniu również ze względów czysto ekonomicznych szybko wykluczyłam współpracę z wydawnictwami. Poza tym od początku miałam wizję czegoś więcej niż pojedyncza książka. Niemniej wszystko ma swoje plusy i minusy, najważniejsze to znaleźć taki model wydawniczy, który będzie spełniać nasze oczekiwania 🙂

Napisz komentarz