Od początku mojemu pomysłowi na niechsiwyda.pl towarzyszyła myśl, by pokazywać ciekawe i inspirujące projekty selfpublishingowe, których w Polsce jest coraz więcej. Dziś pierwszy z nich – jeszcze w trakcie realizacji i trwania kampanii crowdufundingowej. O wyzwaniach, które towarzyszą samodzielnemu wydaniu książki w obszarze kultury, opowiedziała Karolina Śluz, czuwająca nad całością projektu. Poznajcie więc nieznaną jeszcze historię książki o kinie!

Co stanowiło inspirację do tego, by powstała książka Kino w Elblągu. Historie znane i nieznane?

Pomysł na wydanie książki o elbląskich kinach chodził za nami od dawna. Zainspirowali nas widzowie oraz byli i obecni pracownicy naszego kina, którzy przy różnych okazjach opowiadają nam ciekawe historie o elbląskich kinach, które mają naprawdę niesamowitą przeszłość. Byłoby szkoda, gdyby za kilkanaście, kilkadziesiąt lat to się rozmyło i ostatecznie zostało zapomniane.

Potrzebowaliśmy jednak czasu na uświadomienie sobie, że nikt tej książki nie przygotuje za nas, a  także opracowanie pomysłu na formę książki.

Postanowiliśmy, że na naszą publikację będą składały się zdjęcia oraz narracje osób, którym szczególnie bliskie jest kino w Elblągu. Na razie jednak tytuł książki jest roboczy i nie wykluczamy, że finalnie ulegnie on zmianie.

Dlaczego właśnie teraz zdecydowaliście się na wydanie książki?

Pomyśleliśmy, że 55. urodziny ostatniego lokalnego kina – Kina Światowid – to świetny pretekst, żeby w końcu zrealizować ten pomysł. I prawdopodobnie ostatnia okazja, żeby dotrzeć do osób, które do Kina Światowid przychodziły na pierwsze seanse, a także pamiętają inne kina, które działały w Elblągu. Jeszcze w latach 60. było ich aż siedem!

O swojej książce mówicie: “Nie będziemy nudzić. Będziemy opowiadać”. Do jakiej najciekawszej historii jak dotąd udało Wam się dotrzeć?

Cały czas zbieramy historie i relacje. Tym sposobem dowiedzieliśmy się na przykład, co nasi widzowie robili w latach 90., żeby kupując bilet na jeden film, być na dwóch. Osoba, która nam to opowiedziała, dzisiaj współpracuje z Wojtkiem Smarzowskim. Ktoś inny opowiedział nam, że w dzieciństwie marzył o własnym kinie. I w pewien sposób to marzenie się ziściło.

Kiedy słuchamy tych historii, dociera do nas, że to są nie tylko opowieści o kinie, ale też o ludziach, o emocjach i o naszym mieście sprzed kilkudziesięciu lat.

Dlaczego zdecydowaliście się na kampanię crowdfundingową dla swojej książki?

Staraliśmy się o dotację na jej wydanie z publicznych środków. Bez skutku. Jednak ten pomysł wzbudził tyle pozytywnych reakcji, że nie mogliśmy się poddać się tak łatwo. Osoby, które mają doświadczenie w pracy w sektorze kultury, widzą, że ostatni czas przyniósł zmiany. że coraz trudniej o pieniądze ze środków publicznych na realizację projektów. Szukamy innych możliwości. Postanowiliśmy spróbować crowdfundingu.

Czy napotkaliście na jakieś trudności w dotychczasowej realizacji projektu?

Dopiero rozpoczęliśmy nasz projekt, dlatego całkiem możliwe, że największe trudności dopiero przed nami. Po raz pierwszy robimy dwie rzeczy. Zdobywamy środki na projekt w ramach kampanii crowdfundingowej oraz wydajemy książkę. Staramy się jak najwięcej sytuacji przewidzieć, ale jesteśmy też przygotowani na to, że w którymś miejscu zabraknie nam doświadczenia i będziemy musieli zadziałać inaczej niż początkowo zakładaliśmy.  Największą przeszkodą, jaką musieliśmy pokonać do tej pory jest współpraca instytucji  kultury z prywatnymi przedsiębiorstwami. Wydawałoby się, że sprawa jest prosta. My potrzebujemy pieniędzy, znajdujemy firmę, która nas wspiera i temat jest załatwiony. Okazuje się jednak, że po drodze napotykamy na przepisy, które powodują, że różne firmy, wymagają różnych rozwiązań.

Czy wydaną książkę będzie można kupić? Do kogo ma trafić i w jaki sposób będzie dystrybuowana?

Jeden ze stu pierwszych egzemplarzy książki można zarezerwować już teraz wspierając naszą kampanię na portalu wspieram.to. Może to zrobić każdy, kto ma na to ochotę. Potem na pewno to będzie forma nagrody, którą nasi widzowie będą mogli zdobyć przy różnych okazjach. A także prezent dla gości specjalnych naszego kina. Finalnie, to w jaki sposób książka będzie dystrybuowana zależy od tego ile pieniędzy uda nam się zebrać, a co za tym idzie – ile egzemplarzy wydrukować.

Co można byłoby podpowiedzieć innym instytucjom kulturalnym, które planują wydać własne publikacje? Na co szczególnie warto zwrócić uwagę?

Po pierwsze się nie bać, a po drugie mieć dobry plan. Mam nadzieję, że nasz taki jest. 😉  Co możemy doradzić? Czytać blogi, fora, pytać bardziej doświadczonych. W razie potrzeby prosić o pomoc.

Przygotowując kampanię, wiedzieliśmy, że nie możemy liczyć na to, że uruchomimy zbiórkę, a reszta stanie się sama. Mamy konkretny plan na zdobycie środków. Przeanalizowaliśmy nasze możliwości. Zastanowiliśmy się, co atrakcyjnego możemy zaproponować osobom prywatnym, a co firmom czy instytucjom wspierającym nasz projekt.

Ważne jest to, że nie działamy w pojedynkę. Jesteśmy zespołem, w którym każdy wnosi coś w tę kampanię. Bardzo pomocne jest dla nas to, że mamy dobre wsparcie prawne i księgowe. Bez tego moglibyśmy się pogubić w gąszczu przepisów. I jeszcze jedno. Mamy wokół siebie ludzi, którzy lubią nasze kino i lubią Elbląg. Mają wiedzę, dzielą się nią. To jest taka nieformalna współpraca, ale dla nas bezcenna.  Oczywiście, liczymy się z tym, że przy kampanii popełnimy jakieś błędy, że zamiast sukcesu będzie porażka. Jeżeli tak się stanie, zostaniemy z doświadczeniem. O jakąś wiedzę stajemy się bogatsi i na pewno to zaprocentuje to przy innych projektach. Póki co walczymy!

———————–

Możemy zdecydowanie w tej walce o powodzenie projektu pomóc!  Wciąż trwa kampania crowdfundingowa, do której można dołączyć, link znajdziecie tutaj: Kino w Elblągu. Historie znane i nieznane.

Kurs dla autorów

Może ci się też spodobać

Napisz komentarz