Gdy decydujesz się na współpracę z wydawnictwem, napisanie książki często oznacza koniec Twojej pracy. Jeśli wybierasz self-publishing Twoja praca wraz z napisaniem książki dopiero się zaczyna.

Mimo to, idea self-publishingu coraz bardziej zyskuje na popularności – o tym, czy książka będzie sukcesem decyduje w tym przypadku nie wydawnictwo, a przede wszystkim odbiorcy – to ich uznanie jest najważniejsze dla publikacji i autora. Z pewnością coraz większa liczba osób piszących i myślących o wydaniu własnej książki, zdaje sobie z tego sprawę. W pewnym momencie pojawia się więc dylemat, jaką wydawniczą drogę obrać – czy zdecydować się na self-publishing, czy jednak tradycyjną ścieżkę współpracy wydawnictwem. Warto rozważyć za i przeciw obu rozwiązań i zastanowić się, który model wydania książki przyniesie nam więcej oczekiwanych korzyści.

RYZYKO ODRZUCENIA KSIĄŻKI

Dotarcie do tradycyjnych wydawnictw wiąże się zawsze z ryzykiem odrzucenia naszej książki. Wydawnictwa otrzymują wiele autorskich propozycji, ale równie wiele, bo ponad 90% odrzucają. Może się tak stać z wielu powodów i bardzo często nie ma to nic wspólnego z tym, czy nasza książka jest „dobra” czy też nie.

Wydawnictwa oceniając przesyłane propozycje kierują się przede wszystkim czynnikiem biznesowym. Debiutujący autor, nieznany na rynku, bardzo często bywa dla wydawnictw zbyt ryzykowną inwestycją.

Świetnie, jeżeli od wydawnictw, do których wysyłamy swój tekst, w ogóle otrzymamy jakąkolwiek informację zwrotną. Decydując się na współpracę z wydawnictwem musimy mieć jednak świadomość tego, że na odpowiedź i to zwykle tę negatywną, będziemy czekać kilka miesięcy.

Decydując się na self-publishing również musimy się liczyć z ryzykiem odrzucenia naszej książki, ale… przez czytelników. Zawsze jest prawdopodobieństwo, że nasza książka po prostu się nie spodoba. W tym modelu musimy samodzielnie dokonać oceny, na ile nasza twórczość będzie atrakcyjna dla odbiorców, co wcale nie jest łatwe.

Przewagą self-publishingu nad klasyczną współpracą z wydawnictwem jest jednak to, że możemy ryzyko odrzucenia książki zminimalizować.

Mamy pełną kontrolę nad procesem wydawniczym, często również lepiej znamy naszą grupę potencjalnych odbiorców. Jeżeli dobrze zaplanujemy wydanie swojej książki, ryzyko porażki jest minimalne.

Do niedawna, często można było spotkać się z przekonaniem, że self-publishing jest rozwiązaniem dla autorów, których książek nie chcą wydać tradycyjne wydawnictwa. Przekładało się to również na postrzeganie tych publikacji jako tych „niższej jakości”. Obecnie uległo to zmianie – self-publishing to model, na który decydują się osoby, które chcą zachować pełną kontrolę nad procesem wydawniczym, często pewne sukcesu swojej książki.

Nakład

Mitem jest, że współpraca z wydawnictwem umożliwi wydanie książki w większym niż self-publishing nakładzie. Bardzo często debiutujący autorzy, otrzymują od wydawnictw propozycję wydania książki w nakładzie około 1000-2000 sztuk. To naprawdę niewiele, jeżeli weźmiemy pod uwagę przykład Michała Szafrańskiego, autora książki “Finansowy Ninja” , który w modelu self-publishingowym sprzedał ponad 30 000 egzemplarzy, czy Oli Budzyńskiej, autorki bloga paniswojegoczasu.pl, która decydując się na samodzielne wydanie książki sprzedała 5000 pierwszego nakładu. Ola opowiedziała o tym tutaj: Jak zostać Panią swojej książki?

Dystrybucja i sprzedaż

Bardzo często argumentem za współpracą z tradycyjnymi wydawnictwami jest możliwość szerokiej dystrybucji książki w księgarniach.

Wielu autorów marzy o tym, by zobaczyć swoją książkę na półce w Empiku. I jest to zrozumiałe. W przypadku współpracy z tradycyjnym wydawnictwem, nie musimy przejmować się budowaniem kanałów dystrybucji naszej książki.

Decydując się na self-publishing musimy samodzielnie zbudować kanały dystrybucji naszej książki – wielu autorów decyduje się na sprzedaż we własnych kanałach np. poprzez sklep internetowy, co jest co prawda wąskim kanałem dystrybucji, ale bardzo często efektywnym ze względu na precyzyjne kierowanie działań do określonej grupy docelowej.

Trzeba jednak wiedzieć jedno – szerokie możliwości dystrybucji książki przez wydawnictwa wcale nie muszą oznaczać większych poziomów sprzedaży naszej książki i tego, że będzie ona bardziej widoczna na rynku.

Wyobraźmy sobie, że nakład 1000 sztuk naszej książki zostaje rozdystrybuowany do kilkudziesięciu hurtowni, a potem docelowo do księgarń. Finalnie do jednego punktu sprzedaży mogą trafić pojedyncze egzemplarze książki, które nie będą miały „siły przebicia” na półce. Żeby książka była widoczna, szczególnie w sieciowych księgarniach potrzebne są duże środki na promocję – dwa tygodnie promowania książki w Empiku mogą kosztować nawet 20 000 złotych. Na takie inwestycje wydawnictwa pozwalają sobie tylko w przypadku potencjalnych bestsellerów. Wybierając self-publishing, własną książkę i kanały dystrybucji można wypromować skutecznie przy dużo mniejszych nakładach finansowych.

ZYSKI

Bolesną prawdą jest to, że w całym tradycyjnym łańcuchu wydawniczym autor zarabia najmniej. W przypadku książki wydanej tradycyjnie we współpracy z wydawnictwem, do autora trafia średnio 3% wartości okładkowej książki. W przypadku self-publishingu te wartości mogą być znacznie wyższe. W konsekwencji często jeszcze na etapie przedsprzedaży, autorzy mogą pozyskać środki pozwalające na pokrycie kosztów procesu wydawniczego, osiągając realne zyski ze sprzedaży każdego egzemplarza książki.

PROMOCJA

Trzeba powiedzieć sobie wprost – znaczna część naszych działań w modelu self-publishingowym będzie dotyczyć obszaru promocji i sprzedaży naszej książki.

Kiedy więc wewnętrznie jesteśmy przekonani, że chcemy pisać, tworzyć, ale niekoniecznie „czujemy” marketing, self-publishing nie jest dla nas.

W tym przypadku musimy bowiem wziąć w swoje ręce wszelkie działania związane z promocją książki i siebie jako autora. Duże wyzwanie! Ale trzeba mieć również świadomość tego, że obecna dostępność narzędzi, m.in. mediów społecznościowych, sprawia, że skuteczne promowanie naszego wydawniczego projektu jest naprawdę w zasięgu naszych możliwości. Tym bardziej, że 100% naszej pracy możemy zainwestować w promocję naszej książki.

Współpracując z wydawnictwem nigdy nie możemy oczekiwać, że 100% działań promocyjnych skupi się na naszej książce. Dla wydawnictwa nasza książka jest zawsze jedną z wielu, a my jedynie kolejnym autorem.

Zresztą w coraz większym stopniu również wydawnictwa przerzucają na autora odpowiedzialność za realizację przynajmniej części działań promocyjnych. Finalnie musimy mieć po prostu świadomość, że nawet dobra książka nie obroni się sama, nasze zaangażowanie w promocję jest niezbędne.

CZAS

Self-publishing sprawdzi się doskonale, gdy nie mamy za wiele czasu na wydanie książki. Tak, tak –  proces współpracy z wydawnictwem trwa. Trwa czekanie na odpowiedź, trwa korekta, redakcja, akceptacje, ale trwa również czekanie na swoją kolej na wydanie książki – w praktyce nawet do około 2 lat… Decydując się na self-publishing jesteśmy w stanie wydać swoją książkę w maksymalnie kilka miesięcy. I jeszcze jedna kwestia – self-publishing umożliwia znacznie dłuższe „życie” książki na rynku. W tradycyjnym modelu wydawniczym cykl życia książki jest krótki – książka pojawia się na rynku, a jeśli w ciągu kilku tygodni się nie sprzedaje, szybko jest wyprzedawana i znika. Nie ma czasu na organiczny rozwój rynku czytelników i długoterminowe strategie promocji. W przypadku self- publishingu tylko od nas zależy, na jaki czas zaplanujemy strategię dla swojej książki.

PRAWA AUTORSKIE


W przypadku self-publishingu wszelkie prawa autorskie i majątkowe pozostają w naszych rękach. To ważne, bo w przypadku współpracy z wydawnictwem ta kwestia wygląda już niestety różnie. Jeżeli podpiszemy z wydawnictwem umowę przeniesienia praw, to niestety tracimy je bezpowrotnie i możemy być pewni jednej rzeczy – że nic już ze swoją książką w przyszłości nie zrobimy. Korzystniejsze są umowy licencyjne na druk określonego nakładu lub zawierane na określony czas – te jednak często trudno wynegocjować z wydawnictwami. Jeśli więc chcemy mieć realny wpływ na swoją książkę, a także w dłuższej perspektywie czasu wykorzystywać ją na różnych płaszczyznach, również w działaniach biznesowych, self-publishing będzie najlepszym rozwiązaniem.

Podsumowując, współpraca z tradycyjnym wydawnictwem jest trudną formą dla debiutantów, autorów nieznanych na rynku, a ryzyko odrzucenia książki przez wydawnictwa jest bardzo duże. Co więcej musimy się w przypadku współpracy z wydawnictwem liczyć z długim czasem jej wydania, będziemy czekać nie tylko na odpowiedź, ale również na swoją kolej – wydawnictwa planują publikacje mniej więcej na okres 24 miesięcy.

W przypadku książek np. poradnikowych, które dotyczą obszarów szybko zmieniającej się wiedzy, może to oznaczać, że książka zdezaktualizuje się zanim zostanie wydana.

Musimy mieć również świadomość tego, że to wydawnictwo staje się właścicielem praw autorskich i majątkowych do naszej książki na czas określony w umowie. W praktyce oznacza to, że nie będziemy mieć żadnego wpływu np. na to, czy i kiedy książka zostanie wznowiona, ograniczony wpływ mamy również na to w jakiej formie zostanie wydana.

Zaletą współpracy z wydawnictwem bez wątpienia pozostaje to, że nasza praca kończy się tak naprawdę wraz z napisaniem książki.

Koszty korekty, redakcji, składu, druku – pokrywa wydawca. Zawsze jednak będziemy dla wydawnictwa jednym z wielu autorów – co oznacza, że nie możemy liczyć na koncentrację działań promocyjnych wyłącznie na naszej książce.

Finalnie również warto brać pod uwagę, że nasze wynagrodzenie jako autora będzie naprawdę niewielkie – trzeba powiedzieć wprost – w wielu przypadkach na egzemplarzu wydanej książki zarobimy mniej niż pośrednicząca w jej sprzedaży hurtownia.

Model self-publishingowy gwarantuje pełną twórczą swobodę i realny wpływ na praktycznie każdy element wydawanej książki. Docelowo nasza książka może więc zostać wydana w formie, która była by trudna do zaakceptowania przez wydawnictwo, możemy również samodzielnie w pełni decydować o jej szacie graficznej. Oczywiście wiąże się to również z koniecznością nakładów finansowych – samodzielnie musimy zadbać o korektę, skład, redakcję i druk książki, docelowo również musimy przewidzieć środki na jej promocję i dystrybucję.

Realnie jednak każda wydana samodzielnie książka przyniesie znacznie większe zyski. Self-publishing umożliwia również szybsze reagowanie na potrzeby czytelników i rynku, nieporównywalnie krótszy jest również czas wydania samej książki, co może być bardzo ważne, szczególnie gdy treść naszej książki może się szybko zdezaktualizować.

Osobiście, trudno mi ocenić czy zaletą czy też wadą jest to, że tak naprawdę w self-publishingu praca zaczyna się dopiero wraz z napisaniem książki – cała droga związana z promowaniem i sprzedażą książki, to obszar działań, który może być źródłem ogromnej satysfakcji i nie tylko. Dobrze zrealizowany projekt self-publishingowy może być doskonałym narzędziem pasywnego dochodu (tak, tak, nie bójmy się powiedzieć, że na własnej książce można zarabiać), może być również drogą dotarcia do tradycyjnych wydawnictw, dla których autor, którego książki zaistniały na rynku stanowi mniejsze ryzyko biznesowe. No i oczywiście, nasz self-publishingowy sukces może stać się również początkiem wydawniczej lub biznesowej przygody. Dla mnie osobiście pierwsza wydana w modelu self-publishingowym książka dała początek własnemu wydawnictwu, ale również stała się inspiracją do stworzenia bloga niechsiewyda.pl i powiązanych z nim projektów.

 

Może ci się też spodobać

2 komentarze

  1. Matka na Szczycie

    4 września 2017 at 06:00

    Oj, nie zgodzę się z tym, że w przypadku wspólpracy z wydawnictwem, napisanie książki oznacza koniec pracy dla autora. Jest jej później jeszcze wiele, kiedy książka wraca do niego po pierwszej redakcji, często właśnie ten moment jest chwilą najbardziej wytężonej pracy nad tekstem, żeby książkę maksymalnie doszlifować. Jak wszystko jest dobrze, to na jednej redakcji się kończy, ale czasem wędrówka tekstu na linii autor-redaktor odbywa się kilkakrotnie. Później są konsultacje nad okładką, działaniami promocyjnymi i inne kwestie, które autor ustala wspólnie z wydawnictwem.

    1. Katarzyna

      4 września 2017 at 09:27

      Oczywiście praca nad tekstem jest procesem, w którym autor jak najbardziej uczestniczy, również współpracując z wydawnictwem. A w przypadku pozostałych elementów procesu wydawniczego – wszystko zależy od wydawnictwa i od samej umowy 🙂

Napisz komentarz