Zastanawialiście się kiedyś ile historii kryje się w zgubionych rękawiczkach?

Często różne osoby pytają mnie skąd czerpię pomysły, co inspiruje mnie do pisania. Często nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć, bo tak naprawdę inspiruje mnie wszystko: zasłyszane rozmowy, przeczytane książki, napotkani ludzie. Uważam, że wystarczy być uważnym na to, co dzieje się wokół nas: patrzeć, słuchać, dotykać.  Ostatnio, gdy byłam z moim czteroletnim synem na spacerze, zapytał: “Mamo, a mogę ściągnąć buty? Bo wiesz, życie trzeba poczuć”. I chyba właśnie o to chodzi, by pozwolić sobie na co dzień “na czucie”.

Osobiście uważam, że nie ma idealnej recepty na pisanie. Jedni tworzą książkę kilka miesięcy, inni – piszą jedną latami. Jedni zakładają sobie systematyczność i codziennie, niezależnie od weny, siadają do komputera, inni piszą tylko wówczas, gdy przychodzi twórcze natchnienie – spędzają bez przerwy kilkanaście godzin przed klawiaturą, a następnie porzucają pisanie na długie tygodnie. Jedni wolą pisać ręcznie, drudzy na komputerze, jeszcze inni – najpierw nagrywają swoje treści. Najważniejsze, by mieć świadomość, czego potrzebujemy tworząc, co nam pomaga uzyskać tę życiową przestrzeń, w której pojawiają się pomysły. Dla mnie osobiście źródłem pomysłów są często:

DZIECI

Nic dziwnego, bo przecież piszę bajki. Uwielbiam perspektywę, z której postrzegają świat najmłodsi. Jak łączą rzeczy dla nas dorosłych nie do połączenia, wymyślają twórcze rozwiązania. Ich kreatywność jest nieograniczona, a pomysły niesamowite. Niosą też za sobą pewien niepowtarzalny ładunek pozytywnej energii i szczerości. Oczywistym jest, że kiedy dziecku coś się podoba, to naprawdę tak jest! Dlatego tak cenię sobie opinię najmłodszych, kiedy pracuję nad kolejną bajką i dlatego na każdym etapie jej tworzenia mój synek ma wiele do powiedzenia.

PODRÓŻE

Nowe miejsca i dystans, z którego można spojrzeć na wiele rzeczy jest dla mnie czymś, co zawsze sprawia, że pojawiają się świeże, nowe pomysły, zmienia się dotychczasowa perspektywa. I nie ważne, czy jest to krótki wypad do sąsiedniego miasta, czy podroż na drugi koniec świata. Efekt jest ten sam. Często, aby funkcjonować muszę mieć tę świadomość, że gdzieś w kalendarzu mam zaplanowany kolejny wyjazd. I zawsze, ale to zawsze, choćby na końcu świata, znajdę księgarnię.

BYCIE OFFLINE

Z racji mojej pracy praktycznie cały czas jestem online. Ale mimo, że internet może być nieograniczonym źródłem inspiracji i pomysłów, od niedawna zauważam, że najlepiej twórczo pracuje mi się wówczas, gdy jestem offline – bez tych wszystkich powiadomień, messangerów i rozpraszaczy, które tworzą informacyjny chaos. W ostatnich tygodniach miałam okazję spędzić 10 dni zupełnie bez zasięgu i to było cudowne doświadczenie.

JAZDA SAMOCHODEM

Są ludzie, dla których nie ma nic gorszego niż kilka godzin spędzonych za kierownicą, a ja uwielbiam ten stan!  Świadomość pokonania kilkuset kilometrów wcześnie rano, z kubkiem ulubionej kawy w ręce, bardzo dobrze robi mojej kreatywności. Mam wtedy czas, w którym mogę przemyśleć wiele rzeczy, a pomysły bardzo często nagrywam, by gdzieś nie umknęły.

NOTESY

Uwielbiam miłością bezgraniczną wszelkie notesy, notesiki, bloczki i należę do osób, które zdecydowanie wolą zapisywać wszystko “analogowo”. Mam chyba notesy do wszystkiego: do zapisywania pomysłów, do planowania wyjazdów, do zapisywania pierwszych wersji tworzonych bajek… A i tak zawsze znajdzie się dobry pretekst, by kupić kolejny. Ale zawsze, zawsze nowy notes inspiruje mnie do stworzenia czegoś ciekawego, więc to mnie usprawiedliwia! 😉

LUZ

Taki życiowy. Mentalny. Ten, który znajduję na długim spacerze, podczas kąpieli pod prysznicem, albo
spontanicznej zabawy. Kiedy jestem TU i TERAZ i nie myślę o tym, co muszę, co powinnam, co trzeba, nagle w głowie pojawiają się niezwykłe pomysły, będące wynikiem zwykłej codzienności.

(…) opowieści kryją się wszędzie. W liściach i patykach, w ważkach i śrubokrętach, w zgubionych rękawiczkach”.

Asa Lind “Piaskowy Wilk i ćwiczenia z myślenia”

A Was, co inspiruje, skąd czerpiecie swoje pomysły?

Kurs dla autorów

Może ci się też spodobać

4 komentarze

  1. TosiMama

    24 sierpnia 2017 at 08:41

    Jazda komunikacją miejską, to jest dopiero kopalnia inspiracji!

    1. Katarzyna

      24 sierpnia 2017 at 09:58

      O tak! Ludzie, rozmowy… Dla mnie osobiście też takim inspirującym miejscem są lotniska, zawsze zastanawia mnie skąd i dokąd lecą różne osoby i jaka jest ich historia.

  2. Wiola

    24 sierpnia 2017 at 09:55

    Cieszę się, że tu trafiłam. Marzy mi się pisać książki dla dzieci 🙂

    1. Katarzyna

      24 sierpnia 2017 at 09:59

      🙂 jestem zdania, że marzenia są po to, by je realizować, więc pozostaje mi powiedzieć: do dzieła 😉

Napisz komentarz